piątek, 15 luty 2019 22:51

Słowenia, dom głowacic

Odwiedzając Słowenię pierwsze co rzuca się w oczy to niezwykły kolor wody - głęboki szmaragd pomieszany z bielą kłów wapiennych skał. To właśnie wapiennemu podłożu woda zawdzięcza swój niezwykły, niespotykany u nas kolor. Ze względu na swą bliskość wędkarskie wyjazdy w te rejony zyskują coraz większą popularność. Mnie Słowenia interesuje zwłaszcza ze względu na możliwość łowienia głowacic.

Dzięki uprzejmości Sebastiana (Sebastian Fly Pdg) mam informacje z pierwszej ręki, które pozwalają mi dowiedzieć się co w trawie piszczy, poznać nieco specyfikę tamtych wód i lepiej przygotować się do słoweńskiego głowacicowego Big Game. Sebastian w ostatnim czasie 5 razy odwiedził Słowenię biorąc na celownik tamtejsze miedzianolice. Podczas tych wyjazdów udało mu się złowić 8 liczących się ryb a wśród nich to 119cm monstrum.

Celem jego wypraw jest głównie Sava Bohinjka, rzeka o alpejskim charakterze ze sporym pogłowiem głowacic piękna ale wymagająca technicznie (zwłaszcza dla muszkarza). Rzeka wije się wśród gór i stromych kanionów znajdziesz tutaj zarówno płanie jak i 6 metrowe banie. Dzięki nieprawdopodobnej przejrzystości często można obserwować głowacice, stojące nawet na znacznych głębokościach co bywa na równi fascynujące jak i frustrujące - gdy nie chcą się podnieść do prezentowanej przynęty.

 

Rzeka jest podzielona na odcinki zarówno wyłącznie muchowe jak i te dostępne spinningistom a opiekę nad nimi sprawują niewielkie towarzystwa. Wędkowanie dozwolone jest tutaj wyłącznie pod okiem lokalnego przewodnika i wymaga wcześniejszej rejestracji, ale może dzięki temu nad wodą nie ma tłoku a ryb nie brakuje. Ogromny uciąg i mnogość skalnych raf powoduje że łowienie wymaga bardzo mocnego sprzętu, który potrafi zatrzymać rajd ryby kończący się często przetarciem linki. 


Niektóre miejsca dodatkowo wymagają nie lada kondycji i umiejętności poruszania się w trudnym terenie, dość wspomnieć, że zdarzają się fragmenty które udaje się penetrować tylko schodząc w dół a po jednym dniu takich łowów często brakuje sił na kolejne starcie. Dziękuję Sebastianowi za zdjęcia i przybliżenie specyfiki głowacicowych łowów w Słowenii. mam nadzieję, że niedługo sam będę mógł zrelacjonować moją przygodę z tamtejszymi rybami, choć nie mam pewności czy kiedy się tam już znajdę nie usiądę po prostu na kamieniu zahipnotyzowany rzeką i że zapomnę o wędce :)

 

Dział: Artykuły